Wiatr przewracal kartki otwartej ksiazki lezacej przed swoja walscicielka. Bylo mile prawie wczesnoletnie a jeszcze poznowiosenne popoludnie. Za oknem slonce oswietlalo szeroko otwarte okna wysokiego budynku przeciwleglego akademiku.
Uwazne babcie, wiernie strzegace swoich stanowisk w oknach, mogly ostatnio zauwazyc nasilajace sie pielgrzymki studentow plci obu, obladowanych plecakami, walizami i wszelakiego innego rodzaju pojemnikami mogacymi pomiescic ich cenne dobytki, zmierzajacych w kierunku stacji kolejowei i autobusowej. W powietrzu czulo sie zapach nadchodzacych wakacji.
Nareszcie – pomyslalam. Jeszcze tylko osatni egzamin i mozna oddac kluczyki od tej klitki dwa na trzy metry i dwie studentki na jedengo studenta, przynaleznego do mojej wspollokatorki. Co prawda w oddali mojego ja dochodzilo mnie dalekie echo niewiedzy co poczac z nadchodzacymi dwoma miesiacami wolnego czasu, lecz radosc z ukonczenia kolejnego roku studiow byla tak duza ze z pelna swiadomoscia nie pozwalalam sobie zaprzatac glowy jakimis watpliwosciami.
Zuzka, moja wspolokatorka, cala podekscytowana z rozwianym wlosem wpadla do naszego, pokoiku akademickiego i wymachujac lapkami oznajmila:
- Zbieraj swoje czlonki z lozka bo musimy natychmiast jechac do biura pracy. Beda wakacje, beda wlochy, slonce i kasiorka. No juz – nalegala – rusz sie, zadnych glebszych przemyslen bo nam zabraknie jeszcze odwagi! Lece pietro nizej do Dorczymuchy to ja powleczemy z nami.
I pojechalysmy. Wypelnilysmy formularze umieszczajac w nich cale nasze zdobyte doswiadczenie w pracy przy klasowych zbiorach burakow cukrowych. Pomijajac oczywiscie damsko meskie bitwy buraczane. Tresciwa blondynka wyjasnila nam ze pozostaly juz tylko miejsca na zbiory grusz i ze sie odezwie jak tylko otrzyma potwierdzenie od wloskiego pracodawcy.
Podekscytowane polecialysmy do ksiegarni zakupic slowniki oraz wszelakiego rodzaju ksiegi dotyczace Wloch, zwyczajow, obyczajow i jezyka. Tak zaopatrzone, pelne wiary w efektywnosc naszego samouctwa, moglysmy juz tylko uczcic nadchodzaca przygode duzymi kalorycznymi goframi.
Niecale dwa dni pozniej, w sluchawce swojego rozowiutkiego telefonu, Zuzka uslyszala glos znajomej nam pani blondynki i otrzymala potwierdzenie naszej eskapady oraz wyczerpujacy spis niezbednych nam do wyjazdu produktow. Za niecaly miesiac mialysmy byc zwarte i gotowe.
Poki co rozjechalysmy sie do domow i obiecalysmy sobie solennie kontaktowac sie w sprawie jakichkolwiek watpliwosci dotyczacych wyjazdu. Nastepne cztery tygodnie spedzilysmy na rozpaczliwych probach nauki wloskiego w ekspresowym tempie i w szale zakupow kolorowych kompletow przeciwdeszczowych, kaloszkow, rekawic ogrodniczych, kremow ochronnych i calej masy innych niezbednych i zbednych klamotow.
Ostatni egzamin zostal zaliczony przez nas trzy z efektem pozytywnym i moglysmy wyruszyc z ziemi polskiej do wloskiej. Pozegnalysmy mocno zaniepokojonych czlonkow rodzin i wyruszyly na zbiory. Po siedemnastogodzinnej podrozy, niewyspane i polamane wraz z innymi siedmioma dziewczetami zajechalysmy do naszego nowego krolestwa.
Okolica byla przesliczna …
I tak pomiedzy jednym rzedem grusz a drugim, skrzyneczka a skrzyneczka, gatunkiem a gatunkiem poznalam Jego.
Brzoskwinie w Koglu Moglu z Likierem
Zainspirowany przez: Pepper Salt & June 2010
- 2 brzoskwinie
- 3 ciastka amaretto (przepis mozecie znalezc tu)
- 20 g platkow migdalowych
- 2 zoltka
- 3 lyzki jogurtu naturalnego slodzonego
- 2 lyzki brazowego cukru
- 1 kieliszek likieru
Przygotowanie
- Ubic zoltka z cukrem, az do uzyskania pieknego puszystego kremu. Po czym ubijac na parze przez nastepne 10 minut.
- Dodawac stopniowo likier i ubijac kolejne 10 minut.
- Obrane brzoskwinie przelozyc do formy i posmarowac malsem, na koniec obsypac cukrem.
- Piec w piekarniku w temperaturze 200 ° C przez okolo dziesiec minut.
- Wysypac midaly na mala patelnie i uprazyc na malym ogniu.
- Rozdrobnic ciastka amaretto.
- Do kremu zoltkowego dodac jogurt i wymieszac. Podzielic na dwie czesci, po czym przelozyc do niego brzoskwnie.
- Na koniec posypac uprazonymi migdalami i kruszonka amaretto.
Smacznego!















