September 13, 2010
Poranki zaczynaja sie coraz pozniej, chlodniej i szarzej. W powietrzu nie pozostal slad po dusznych, bezwietrznych pobudkach i sloncu zagladajacym w oslepiajaco natretny sposob w okno sypialni. Pod lozkiem zadomowila sie juz para pluszowych kapci, ktora poslala w mroczne zakamarki szuflady swoich letnich kuzynow. W szafie nie ma juz sladu po zwiewnych sukienkach, a kontrole [...]
Czytaj dalej →