September 1, 2011
Nieuchronnie czuje sie, ze nadchodzi. Powoli, powoli. Leniwie wkrada sie pomiedzy szczeliny, zaczynajac od tych najmniejszych. Podnosze wzrok i po niebie koloru bialo niebieskiego nie ma ani sladu. Wszystko zaczyna byc owiniete delikatnym zlotawym odcieniem. Jak liscie, ktore stracily swoja intensywna zielen by rozpoczac gre barw.
Czytaj dalej →
August 25, 2011
Ech tak. Moglo wydawac sie, ze sie troche pogubilismy. Nic bardziej mylnego. ^_* Juz tacy jestesmy. O nic o wszytsko. Jak to sie u nas mowi, jak spadac, to z wysokiego konia. Wiec z plecakiem pelnym zapasow lub dobroci jak to mowi A., nie calkiem swiadomi tego co zamierzalismy zrobic, wyruszylismy. Poniewaz wszystko to dzialo [...]
Czytaj dalej →