Nieuchronnie czuje sie, ze nadchodzi. Powoli, powoli. Leniwie wkrada sie pomiedzy szczeliny, zaczynajac od tych najmniejszych. Podnosze wzrok i po niebie koloru bialo niebieskiego nie ma ani sladu. Wszystko zaczyna byc owiniete delikatnym zlotawym odcieniem. Jak liscie, ktore stracily swoja intensywna zielen by rozpoczac gre barw.













